Samobójstwo – odwaga, czy tchórzostwo?

Samobójstwo – odwaga, czy tchórzostwo?



SAMOBÓJSTWO, rozmyślne pozbawienie się życia; wg prawa polskiego nie jest przestępstwem, nie podlega też karze usiłowanie samobójstwa; przestępstwem jest doprowadzenie do samobójstwa innej osoby /cyt. encyklopedyczny/.



Jeżeli spotkamy się z faktem samobójstwa, zaraz nasuwa się pytanie, – dlaczego?. Dlaczego człowiek powołany do życia i zaprogramowany genetycznie na życie, sam sobie to życie odebrał? Można śmiało powiedzieć, że taki człowiek był mordercą dla samego siebie. Ponieważ niemożliwym jest postawienie za ten czyn przed Sądem Karnym zwłok, skupić musimy uwagę na drugiej części pytania: – odwaga, czy tchórzostwo?

Według definicji zawartej w Słowniku Języka Polskiego, – odwaga to: „ śmiała, świadoma postawa wobec niebezpieczeństwa, męstwo, śmiałość, nieustraszoność; bezprzykładna siła moralna”... Czy można, zatem samobójcę /przed czy po śmierci/ obdarzyć takimi cechami, skoro one odnoszą się do człowieka o pięknej osobowości i będącego wzorem dla innych? Inaczej jednak rysuje się nam obraz samobójcy w świetle definicji: cyt. „tchórz – to człowiek łatwo ulegający uczuciu strachu i nie umiejący zapanować nad nim, gdy zachodzi potrzeba działania; lękliwy, bojaźliwy, trwożliwy”. To są właśnie cechy, które uniemożliwiają życie i skutecznie odbierają do niego chęć.

Tak, właściwie możnaby już temat zakończyć, ale wiadomości ze świata donoszą, że pewien milioner mając „wszystko”, dobrą żonę, dzieci i będąc zdrowy na ciele i umyśle, – co robi? – Właśnie popełnia samobójstwo!!! I w tym miejscu muszę powrócić do początku.

Przecież milioner, więc: zaradny, odporny, mądry, silny, odważny, przy tym tryskający zdrowiem i energią dobry mąż i ojciec postanawia nagle /bez powodu/ przerwać własną śmiercią ten cudowny stan. – Dlaczego?

Kiedyś pisząc referat dotyczący zagłady ludzkości podczas ostatniej wojny, natknęłam się w książce pt. „U progu medycyny jutra” na stwierdzenie, że oprócz instynktu samozachowawczego człowiek posiada również skłonności samo unicestwiające. I znowu pytanie, – dlaczego? Czy to jest świadome, czy też niezależne od naszej woli?

Tak, więc samobójstwo nie jest proste do wytłumaczenia w kontekście odwagi, czy tchórzostwa. Posiada wiele różnych powiązań i zależy od wielu rzeczy. Historia na przykład opowiada o rozlicznych przypadkach odbierania sobie życia w obronie własnego honoru /strzelając sobie w głowę/. Woleli umrzeć niż żyć pohańbionymi. Wydawać by się mogło, że świadomie i z głębokim uzasadnieniem wybierali śmierć. Jest to niewątpliwie akt odwagi, ale pod wpływem bardzo silnego /dzisiaj zapominanego/ bodźca: – honoru i godności.

Jeszcze inaczej się ma sprawa samobójstwa w oczach ludzi analizujących akty samobójcze, na codzień. Otóż kroniki policyjne donoszą, że denat powiesił się na klamce od drzwi, siedząc przy tym na podłodze. Jest to coś niezwykłego. Wszyscy „przywykliśmy” do widoku wisielca bez żadnej podpory pod nogami. Dalsze badania Policji wykazały, że założywszy sobie pętlę na szyi, rękami i nogami odpychał się, aby ją wreszcie śmiertelnie zacisnąć. Chociaż czuł dławienie i duszenie, to coraz mocniej i mocniej zaciskał. – Odwaga, czy tchórzostwo, czy przykład samo unicestwienia? A może jeszcze coś innego, o czym nauka i my nie wiemy? Fakty śledztwa mówiły, że był on zdesperowany sytuacją rodzinną. Co więc dzieje się w mózgu człowieka, że mimo „zaprogramowania” na życie, tak bardzo pragnie umrzeć.

Są jednak niewątpliwie samobójstwa jako akty wyraźnie nadludzkiej odwagi. Oto ks. Maksymilian Kollbe postanawia świadomie popełnić samobójstwo. Chociaż nie robi tego własnoręcznie, ale w jego umyśle powstaje nieodparta decyzja pozbawienia własnego życia dla ratowania cudzego. Tak, z rozwagą i poczuciem swojego posłannictwa /jako duchowny/ ratuje życie człowiekowi, który wspólnie z żoną miał do wychowania swoje dzieci. Wspomniany ksiądz tym samym, samobójczą śmiercią uratował nie jedno, lecz wiele ludzkich istnień. Czy w tym przypadku, mając na uwadze definicję, można mówić o tchórzostwie? Przykłady i fakty mnożą się, a ja w dalszym ciągu nie mogę zdecydować: odwaga, czy samobójstwo?

Dzięki Bogu, jeszcze nigdy „nie spojrzałam śmierci w oczy” i nie wiem jak to jest. Czym kieruje się człowiek skacząc z wieżowca, czy rzucając się pod pociąg? Niewątpliwie jest to ogromny akt odwagi – przejść na „drugą” stronę życia. Myślę, że samobójcy wierzą w życie pozagrobowe. Wierzą, że tam skończą się ich męki i będzie lepiej. Chyba jest to też przykładem poszukiwań innego, lepszego świata. Jest to ciekawość, lub też chęć zrobienia jeszcze czegoś – w przekonaniu, że tu na Ziemi zrobiło się już wszystko, co tylko sobie zaplanowano. Mam na myśli oczywiście wspomnianego milionera. U niego powstała chyba pustka, nuda, że nie może praktycznie nic więcej uzyskać. Podobnie rzecz się miała z Ernestem Heminwayem, który odebrał sobie życie z powodu niemocy twórczej. Nie mógł już więcej napisać – postanowił zakończyć swoje życie. – Odwaga, czy tchórzostwo?

Można bez końca mnożyć dociekania. Ja mam jednak zdecydować i wybrać jedno bądź drugie. W głębokim przekonaniu wybieram jedno i drugie. Ponieważ nie mogę osądzać człowieka tylko za czyn w oderwaniu od pobudek, które nim kierowały, postanawiam go usprawiedliwić. Usprawiedliwić, ale tylko w tych przypadkach, które mają na względzie dobro drugiego człowieka. Tak, więc samobójstwo jest ogromnym aktem odwagi.

Spróbuj na http://zadane.pl. Rozwiązują 2500 zadań dziennie!
Dodana 2005-09-10 22:49:21 przez [ Zbyszek Roztworowski ]. ID: 3551

Szukaj innych materiałów. Mamy ich: 120 156!:
Twoja wyszukiwarka
Ta praca jest plagiatem? Aby zgłosić plagiat skorzystaj z formularza kontaktowego.
Aby móc komentować zarejestruj się w naszym serwisie, lub jeśli masz konto zaloguj się
Strona główna