Recenzja książki "Buszujący w zbożu"

Autorem powieści "Buszujący w zbożu",która powstała w 1951 roku,jest Jerome David Salinger,pisarz amerykański.Pierwszy raz w języku polskim książka została wydana w 1961 roku przez wydawnictwo Iskry.Na język polski przetłumaczyła ją Maria Skibniewska.Słownictwo w powieści jest przystępne dla młodzieży.Nie jest to styl literacki,jest to raczej "gwara młodzieżowa".Autor dość często używa słów z języka potocznego np.przekleństwa.Oryginalny tytuł ksiązki to " The cather in the rye."Z początku akcja toczy się dość wolno,ale z każdą przeczytaną stroną nabiera tempa.

Narratorem jest główny bohater-Holden Caufield,który nie potrafi dostosować się do wymogów nowej szkoły i wkrótce zostaje z niej wyrzucony.Ma trójkę rodzeństwa.Dwoje braci-starszego D.B. i młodszego-Alika,a także młodszą siostrzyczkę Phoebe,którą bardzo kochał i gdziekolwiek był cały czas za nią tęsknił.Pozostali bohaterowie to:Jane Gallagher,pan Spencer,Robert Ackley,Warder Stradlater,Luis Sholey,Artur Cuilas,Sally Hais,Cary Luce.

Holden Caufield uczy się w prywatnej szkole średniej w Agerstown o nazwie Pencey.Ma 17 lat i często zmienia szkoły,gdyż nie lubi się uczyć.Rodzice Caufielda są ludźmi bogatymi.Jego Ojciec pracuje jako adwokat.Na stałe chłopak mieszka z rodzicami w Nowym Yorku.Po śmierci brata Alika zamyka się w sobie i nie potrafi przystosować się do nowej sytuacji. Uważał,że nie jest specjalnie piękny,ani przystojny.Z odrobiną zazdrości mówił o Stradlaterze.Starał się być szczery w swoich wypowiedziach.Pisał o sobie:"większego łgarza ode mnie w życiu nie spotkaliście".I rzeczywiście potrafił wymyślać niestworzone historie.Kłamał ludziom w żywe oczy bez skrupułów.Był wrażliwy i bardzo martwił się o swoją matkę.Było mu smutno,kiedy otrzymawszy od matki łyżwy,przypomniał sobie,że znowu wyrzucono go ze szkoły.Nie udawał żadnego Supermena.Często podkreślał,że jest tchórzemi nie umiałby kogokolwiek uderzyć.Jedną z jego charakterystycznych cech,o której ciągle przypominał,było to,że nie lubił kina.Po ucieczce ze szkoły,nie chcąc martwić rodziców,Holden postanawia powłóczyć się trochę po miastach i wrócić do domu tak,jak to było planowane.

W istocie Holden waha się miedzy tym, co kocha,a czego chce od niego świat i inni ludzie.To historia chłopca,który mógł się łatwo w życiu zgubić i popaść w najgorsze tarapaty,ale jego osobista,dziecięca jeszcze mądrość i bystre obserwowanie ludzi ostatecznie go ocaliły.Gdzieś podświadomie musiał czuć,że i dla niego jest miejsce w tym świecie.Jego "buszowanie w zbożu" to jakiejś miejsce w wobraźni,do którego próbuje dotrzeć,aby ocalić życie innych dzieci i swoje własne marzenia.To miejsce gdzie się chce przekroczyć jakąś barierę wieku dojrzewania,ale nie ma się jeszcze odwagi wkroczyć w świat dorosłych.W jego życiu najważniejsza nie była nauka,ani przyjaźń,ale wspaniała 10-letni dziewczynka Phoebe.Chłopiec szanował jej poglądy i nie lekceważył nigdy jej próśb,dlatego zdecydował się na powrót do domu.W czasie,w którym rozwija się akcja powieści Holden przechodzi metamorfozę.Dostrzega swoje błędy i zauważa,że własne zachowanie nie jest wzorem do naśladowania dla jego siostry i właściwie tylko dla niej postanawia coś w sobie zmienić.Jej obecność "popycha go do przodu" i pozwala trzeźwo spojrzeć na świat.

Książka Salingera okazała się bardzo ciekawa,ale nie podobały mi się niektóre z zachowań Holdena.Przede wszystkim za dużo kłamał i przeklinał,a także nie szanował kobiet.Powiedział Sally,że ją kocha,a to wcale nie było prawdą.Jednak bez tych cech charakteru postać Holdena nie byłaby tak interesująca.Moje zastrzeżenia budzi postępowanie Caufielda po śmierci Alika.Bardzo był przywiązany do brata,ale powinien iść do przodu,a nie wracać ciągle do tego co było.Problemy w szkole ma obecnie dużo osób,a ta książka pokazuje jak sobie z nimi radzić.Autor porusza takie problemy jak np.poglądy religijne,kłopoty w szkole,rozterki miłosne,kontakty z rówieśnikami,poglądy na temat życia,bunt wobec świata.Bardzo podobał mi się stosunek Holdena do Phoebe.Była to jedyna osoba przy której czuł się dobrze.Dowodem na to jest fakt,że gdy było mu źżle poszedł do niej,ryzykując spotkanie z rodzicami.Mógł wtedy wyrzucić z siebie wszystko to co przeszedł.Była dla niego oparciem w tych trudnych chwilach.Po przeczytaniu całej książki utkwił mi głęboko w pamięci jeden fragment,którego na pewno nigdy nie zapomnę.Było to,gdy Phoebe obraziła się na brata i poszli do parku na karuzelę.W chwili,gdy zaczęło padać i dziewczynka pocałowała Holdena w policzek,gdy oddała mu czerwoną dżokejkę,gdy powiedziała,że już się nie gniewa Holden na pewno był wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.Chciałabym być zawsze taka szczęśliwa jak Holden był w tamtej chwili,dlatego nigdy nie zapomnę tej książki i tego czego się dzięki niej nauczyłam.

Spróbuj na http://zadane.pl. Rozwiązują 2500 zadań dziennie!
Dodana 2005-09-05 07:47:33 przez [ Agnieszka ]. ID: 4982

Szukaj innych materiałów. Mamy ich: 120 156!:
Twoja wyszukiwarka
Ta praca jest plagiatem? Aby zgłosić plagiat skorzystaj z formularza kontaktowego.
Aby móc komentować zarejestruj się w naszym serwisie, lub jeśli masz konto zaloguj się
Strona główna