dalsze losy Skawinskiego

Skawiński błądząc myślami po swojej ukochanej, jedynej ojczyźnie zapomina zapalić latarni. Wtedy łódź z San- Geromo rozbija się na mieliźnie i latarnik traci pracę. „W kilka dni później widziano Skawińskiego na pokładzie statku, płynącego z Aspinwall do New Yorku. Morze kołysało statkiem to w lewą stronę, to w prawą. Słońce chyliło się już ku zachodowi, rzucając słabe promienie na twarz latarnika. Teraz właśnie, u kresu swej drogi, dotarło do niego, że jego przeznaczeniem jest nieustanna tułaczka. Jego refleksję przerwał niski, głos: - Przepraszam pana. Przyglądam się panu od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy dobrze się pan czuje, bo wpatruje się pan tak w to morze i wpatruje. - Nie, u mnie wszystko w porządku. - To przepraszam, po prostu rzadko spotykam ludzi z tak zadumaną twarzą jak pana. - Jeżeli miałem to potraktować jako komplement, to bardzo dziękuję. Wie pan, różne rzeczy już mnie w życiu spotkały. Taki już los człowieka. Skawiński opowiedział mężczyźnie swoją historię. Nigdy jeszcze nie obdarował nowo poznanego człowieka takim zaufaniem. Czuł się tak jakby rozmawiał ze starym przyjacielem, spotkanym po wielu latach. Mężczyzna słuchał opowieści o losach Skawińskiego z ogromnym zainteresowaniem. W pewnym momencie zawahał się, czy powinien był mówi temu mężczyźnie o tym wszystkim. Obudziła się w nim nieufność do obcego. - Przepraszam, ale czy to pana interesuje? - Bardzo zainteresowała mnie pana historia. W głosie Skawińskiego dało się wyczuć ogromny niepokój. Mężczyzna jednak zachowywał się tak jakby tego w ogóle nie zauważył . - Przepraszam pana serdecznie, to moja wina. Nie przedstawiłem się na początku i nie chciałbym, aby pan potraktował to jako brak kultury osobistej, ale... - Nie nic nie szkodzi. - Właśnie, że to kim jestem odgrywa ogromną rolę w tym całym zamieszaniu. Nazywam się Lucjan Pająk i jestem profesorem nauk humanistycznych a zarazem dyrektorem prywatnej szkoły . - Miło mi. Moje nazwisko Skawiński, - Od dawna już nie mogłem znaleźć tak ciekawego człowieka , a pana historia bardzo mnie zainteresowała .Ogromnie chciałbym, o ile oczywiście pan na to wyrazi zgodę, przyjął u mnie posadę i dobrą pensję. - Muszę panu coś powiedzieć. Oczywiście nie mam nic przeciwko.. Jestem już człowiekiem starym i po co mi pieniądze. Całe życie radziłem sobie bez nich więc nie wiem po co by mi one były potrzebne na stare lata. - Więc jeśli nie chce pan zapłaty, to może chociaż chciałby pan otrzymać ode mnie mieszkanie? - Moje całe życie to tułaczka i chęć powrotu do ojczyzny. Moja próba osiedlenia się na stałe nie powiodła się, widocznie nie to jest moi pisane. –Tak ,ale to wszystko było by w Polsce, właśnie tam wracam z wyprawy. Szczęście przeplatało się z goryczą. Poczuł, że dopiero teraz naprawdę odżył. Nigdy nie zdawał sobie sprawy z tego, że tak ważne jest obcować ze swoimi. Nie potrafił cieszyć się z wolności na obczyźnie. Ma nadzieję na lepsze jutro. Już wiedział, że chce powrócić do Polski i tam odnaleźć wreszcie swoje miejsce, a później spocząć na wieki.

Spróbuj na http://zadane.pl. Rozwiązują 2500 zadań dziennie!
Dodana 2005-12-22 09:13:33 przez [ Konrad Koźlak ]. ID: 5388

Szukaj innych materiałów. Mamy ich: 120 156!:
Twoja wyszukiwarka
Ta praca jest plagiatem? Aby zgłosić plagiat skorzystaj z formularza kontaktowego.
Aby móc komentować zarejestruj się w naszym serwisie, lub jeśli masz konto zaloguj się
Strona główna