Charakterystyka głównego bohatera "Opowieści Wigilijnej"

Bohaterem lektury pt. "Opowieść Wigilijna" jest Ebenazer Scrooge.

Pochodził on z niewielkiej osady górniczej w Londynie. Był bogatym kupcem w podeszłym wieku, mimo to do tej pory się nie ustatkował, nie założył rodziny. Żył w osamotnieniu i niechętnie utrzymywał kontakty rodzinne. Jego wysoka posada i status społeczny zapewniały mu niezależność.

Ludzie również unikali zgryźliwego starca:

"Nikt też nie zatrzymał go nigdy na ulicy, aby mu powiedzieć z uśmiechem: Kochany Scrooge, jak się masz? Co tam słychać? Przyjdźże nas odwiedzić! Nigdy żebrak nie poprosił go o jałmużnę, dziecko nie zapytało o godzinę, ani zbłąkany przechodzień o kierunek drogi."

Jego surowy wygląd odpychał nawet obcych i zwierzęta:

"Zdawało się, że znają go psy, prowadzące niewidomych, ponieważ, gdy nadchodził odciągały swych panów, poruszając znacząco ogonem, jakby chciały powiedzieć Mój biedny panie, lepiej nie widzieć czasem niż mieć oczy!"

Faktem jest, że jeżeli wygląd jest uosobieniem duszy, to, Scrooge uchodzić mógłby za najgorszego okrutnika:

"Lodowaty chłód serca skurczył mu oblicze, ścisnął spiczasty nos, pomarszczył czoło, oczy zapalił zimnym blaskiem stali, zacisnął mocno wąskie sine usta. Sztywna postawa, głos suchy i skrzypiący, białawy szron na głowie, brwi i podbródek spiczasty, czyniły go podobnym do ostrego gwoździa" nic więc dziwnego, że swoim srogim obliczem "mroził" atmosferę i dystansował otoczenie.

Nie przeszkadzało mu to, nawet w najmniejszym stopniu. Wręcz przeciwnie ? bardzo odpowiadał mu taki stan rzeczy. Z natury nie lubił towarzystwa ludzi. Od zawsze był samotnikiem. Zamknięty w sobie i milczący utorował sobie ścieżkę przez życie. Zawsze sam, niezależny, z własnej woli wybudował gruby i solidny mur dzielący go z przyjaciółmi i znajomymi. Wszelkie próby porozumienia spełzły na niczym.

Scrooge był indywidualistą. Własny tok myślenia uważał za najwłaściwszy. Nigdy nie zechciał rozważyć cudzych argumentów. Unikał rozmów i dyskusji. Nie potrafił lub nie chciał wyciągać wniosków z przytrafiających mu się przygód. Nigdy też nie przemyślał niczego dwukrotnie, a jego racja była dla niego racją niepodważalną.

Dlatego też do innych odnosił się z wyższością i dumą. Jego majętność napawała go pychą a zarazem pogardą dla innych (biedniejszych). Motywowała go także do zdobywania jeszcze większych pieniędzy. Im więcej miał, tym więcej pragnął.

Właściwie wszystko przeliczał na monety:

"Czymże jest dla was Boże Narodzenie? Chwilą płacenia długów i rachunków, na które często brakuje wam pieniędzy. Musi wam przypominać, że jesteście o rok starszymi, a nie bogatszymi o szeląg."

Jego system wartości moralnych obejmował jedynie pieniądze i inwestycje. Nie szanował niczego, za wyjątkiem tego - co mogło przynieść mu korzyści materialne:

"Ciemność niewiele kosztuje, więc Scrooge bardzo ją szanował."

Z życia nigdy nie był zadowolony. Był tak zachłanny, że wciąż dążył do zwiększenia stanu swojego posiadania. Szedł do celu po trupach. Nie cenił nawet ludzkiego życia:

"[...] Jeżeli wolą umrzeć, tym lepiej. W ten sposób uniknie się przeludnienia [...]"

Nie widział też powodów, dla których miałby się z kimkolwiek dzielić swoim bogactwem:

"Ja sam nie cieszę się wcale z Bożego Narodzenia, skądże, więc dziwne żądanie, żebym dostarczał próżniakom środków do zabawy i rozrywki? Płacę podatki, przyczyniam się do utrzymywania zakładów, o których przed chwilą mówiłem - kosztują mnie one bardzo dużo; a ci, którym jest tam niewygodnie, niech sobie szukają gdzieś indziej przytułku."

Dominującymi cechami Scrooge?a były skąpstwo i egoizm. Myślał tylko o sobie i o swoim bogactwie, rzecz jasna:

"A ściskał też wszystko w garści ten pan Scrooge, stary grzesznik; był to skąpiec nad skąpcami, umiał on wyrwać, wykręcić, wydusić, a nigdy nie wypuścił, co raz dostał w swoje pazury."

Był bezlitosny wobec swojego pracownika - Boba Cratchit'?a. Miał ogromne wymagania, lecz rzadko dawał coś w zamian. Był oschły i nieprzyjazny wobec wszystkich. Potwornie irytowała go radosna atmosfera panująca wokół z okazji Wigilii Bożego Narodzenia:

"Mały ulicznik, właściciel zsiniałego noska, pochylił się pod drzwiami Scrooge'a, chcąc go uczcić piosenką, lecz po pierwszych słowach Hej kolęda ? kolęda! Scrooge porwał leżącą linię z gestem tak wyrazistym, że przerażony śpiewak mknął jak oparzony."

Był nieufny i nieprzystępny. Cenił sobie odosobnienie i nie reagował nawet na najszczersze chęci nawiązania nici porozumienia.

Jednak na przełomie najpiękniejszych dni w roku, mianowicie 24 i 25 grudnia (Wigilia Bożego Narodzenia i Boże Narodzenie) stało się coś, co odmieniło Scrooge'a na zawsze. Przełamało w nim lody i niechęć do świata. Wzruszyło i uczuliło na ludzką krzywdę. Trzy zjawy pokazały mu jak można cieszyć się życiem, pozwoliły odmienić swój dotychczasowy żywot i docenić jedyne i prawdziwe wartości życiowe. Ukazując mu przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Duchy dały mu do zrozumienia jak wiele stracił, traci i ile jeszcze ma szansę zyskać, uratować.

Spróbuj na http://zadane.pl. Rozwiązują 2500 zadań dziennie!
Dodana 1970-01-01 01:48:14 przez [ Iducha ]. ID: 2518

Szukaj innych materiałów. Mamy ich: 120 156!:
Twoja wyszukiwarka
Ta praca jest plagiatem? Aby zgłosić plagiat skorzystaj z formularza kontaktowego.
Aby móc komentować zarejestruj się w naszym serwisie, lub jeśli masz konto zaloguj się
Strona główna